hodowla golden retriever

Po przerwie czas wrócić do pisania co u nas. 

...nie zawsze telefon wystarczy i nie zawsze się chce i ma ochotę na rozmowy. Czasami łatwiej pisać...

nadrobie zaległości.




13.05 miot "S" skończył 10 lat.

Jest to jeden z starszych miotów, jaki się u nas urodził i jaki mieliśmy okazję odchować.

Dwie z rodzin, pamiętam młode małżeństwa, wtedy bezdzietne pokochało 2 dziewczyny. Szanti i Melba trwfiły do fantatycznych domów, ich rodziny "urosły".

Gdzieś zaczyna się początek przygody z goldenem.

 

Eryk/Goldi, jeden z rodzeństwa, dziś już stateczny i starszy pan, wciąż jest królem serca swojej pani. Czasami jak mały szczeniak poflirtuje i pomacha ogonem...

Czas płynie....


 

6.05 weekend :)

Zapach bzu... intensywny... Kwiaty rzucają na kolana barwami i swoim zapachem 

a ja zamiast przygotować miejsce do ich wzrostu patrzę...

 

Mieliśmy gości, zaczynamy wydawać odgłosy / szczekamy :)

Jak na 2 tygodnie życia pluszaków potrafią wiele.

Imbir, Curry i Chili wiedzą, że jest nas więcej.

Curry troskliwie zagląda do dzieciakowa, czy Pepper dobrze się opiekuje maluchami.

Gdyby mogła już by tam była :) wśród nich.

 

Uwielbiam te łapki...

 








Maj... długi weekend za nami, maluchy rosną i wykazują większe zainteresowanie otoczeniem... Oczy otwarte i powoli reagują na odgłosy...

Posłanie zmieniamy wraz z zabawkami....

 

 Maluchy pachną mlekiem mamy i szczeniaczkiem :)

Nowe zdjęcia w szczeniakowie...





29.04 kilka dni za nami.... dni zatroskanego wzroku matki i spokoju...

Cisza, przeplatana głosikami maluchów...

...popiskiwania, cmokania, odgłosy przypominające, że maluchy rosną, że się zmieniają...

 

Robi się ciasno w "mleczarni", przestrzeń między łapami mamy jest coraz mniejsza.

Walka o najlepsze cyce w najlepsze!

Maluchy nabierają kształtów pieseczków...

Noski i pyszczki ściemniały...

Choć od początku nie były małe, teraz są ciężkie, ruchliwe :)

 

Pozostała psia rodzina odwiedziła nowych domowników, pilnie śledzona wzrokiem troskliwej matki :)

 





25.04 dzień smutny i pełen złości do całego świata....

Dlaczego??!! Nie jadła i gasła w oczach...

Odeszła kruszynka, najmniejsza z rodzeństwa, najdelikatniejsza...

 

Hodowla to nie tylko sukcesy ale i smutki.

Smutki z powodu niepowodzeń i żal... Nie udało się.

Nieprzespane noce i ciągły niepokój, bezradność...








25.04.2016 r ....

Maleństwo, pachnące mlekiem matki i... szczeniaczkiem :)

Czasami je kradnę Pepper... W towarzystwie jej spokojnego i ufnego wzroku mam szanse na przytulenie i przygarnięcie szczeniaka w dłonie.

Są to niesamowite chwile, czas wyciszenia i spokoju.

Czas na wzięcie oddechu od codzienności, od szarości dnia i braku słońca.

Słońce mamy- w domu, przy cichych popiskiwanich, mruczeniach...

 

Tego szaleństwa i radości nie odbierze nam nikt :)

Mam czas na patrzenie, patrzenie, patrzenie..............

 








Radość, niepewność i wielkie szczęście!

Mamy maluchy!!!!!!!

 

Piękne 3 dziewczynki i wspaniałych 4 chłopaków przyszło na świat!

Jestem dumna z mamusi i bardzo szczęśliwa.

Dni potrafią być wiosennie kolorowe!

więcej tutaj!

 





 Właśnie mija rok jak nasz poprzedni miot pojawił się na świecie...

Miot pod każdym względem wyjątkowy.

Dziękuję opiekunom za włożoną pracę w prawidłową socjalizację i wychowanie naszych dzieci, za zdjęcia i relacje z codziennego życia.

Tak właśnie tworzymy naszą historię :)

 


         

 

 

                                                                   Rubi :)

 




 

 

 

                   Brody :)







20.03.2016...

W chwilach radości są też chwile smutku. Odszedł Max, ostatni z miotu M.

Coś skończyło się bezpowrotnie, czas Rudej i miotu M.

Miotu wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju.

12 lat radości, starzenia się i śmierci.

 

 

 


Psia dusza...

To tylko pies, tak mówisz

Tylko pies...

A ja Ci powiem, że pies to więcej niż człowiek.

On nie ma duszy, mówisz.

Popatrz jeszcze raz...

Psia dusza większa jest od psa.

I kiedy uśmiechasz się do niej

ona się huśta na ogonie.

A kiedy się pożegnać trzeba

I psu czas pójść do psiego nieba

To niedaleko przecież pies wyrusza,

Z Tobą zostaje jego dusza...

 

 

Barbara Borzymowska







21-24-2.2016 r

Decyzja podjęta a na efekty przyjdzie nam poczekać kolejne 9 tygodni :)

 

Tatusiem kolejnego miotu w naszej hodowli został Lord.

 

Piękny, utytułowany, w pełni zdrowy przedstawiciel rasy :)

 

Ivana serdecznie dziękuję za zaufanie, pomoc.

Mimo choroby nie było chwili zawahania :)

 

więcej informacji o Lordzie tutaj :)

 

 








Czas płynie, dzieci rosną....

Wcale nie śpią w łóżku, wcale nie są namolne, wcale nie są kochane :) Sa moje!

Chwile z naszego życia, których nie da się opowiedzieć...

 

 








10.01.2016 r nasze dzieci Haczi i Brody oraz ich mamusie Monika i Małgosia dzielnie pomagały w zbiórce pieniędzy na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, która pomaga zawsze a nie tylko w czasie świąt :)

Dziewczyny jestem z Was dumna,

wiem ile pracy włożyłyście w wychowanie maluchów :)







...styczeń.... początek roku a zarazem czas refleksji i końca czegoś.

 

Po długiej, bo dwumiesięcznej, nierównej walce odeszła Lady.

Ten specjalny pies /suka/, była początkiem przyjaźni i planów na przyszłość naszej hodowli i działań na rzecz bezdomnych zwierząt.

 

Ladusiu odeszłaś cicho - miot M - miot specjalny dla nas wszystkich, pierwszy,

na zawsze wyjątkowy, na zawsze zapamiętany...

Nic i nikt nie zapełni pustki a łzy zawsze będą gorące.

 

 





2016...





W tym miejscu szczególne podziękowania należą się Radka & Honza :)

Radka za godziny rozmów polsko/czeskich.

Za wsparcie jakie mam zawsze, niezależnie z czym i kiedy dzwonię :)

 

 

 









Relacja z wycieczki dość marna, zapomniałam od czego mam aparat :)

 

 




















26.12.2015 r po tygodniach ustaleń, zmianach i nerwach wtuliłam twarz w tego jedynego a zarazem 4 w domu :)  GOLDEN RETRIEVER'A :)

 

 IMBIR / Sanguinisch SCORE KEEPER/

Goldfashion KEEP THE FAITH & Sanguinisch CROSS MY HEART

 

Here I would like to thank you Manita & Gert for it!

You Manita for hours listening to my concerns and sincerity...

 

sanguinisch

 










Święta i wariacka wycieczka...

 


Biegnący czas zmusił mnie do aktualizacji strony...

 

25.12.2015 r pierwszy dzień Świąt Bożonarodzeniowych a ja... coż w drodze do Pragi....

Wcale nie do świątecznego stołu ale do przyjaciół- Radka i Honza już na mnie czekają.

Jest to preludium kolejnego dnia i okazja do poczytania "Millenium", na które nie miałam czasu.

Z przyjemnością i radością zasnęłam w towarzystwie siostry mojej Pepper- Karoliny, w domu przyjaciół :)

 

26.12.2015 r śniadanie i wyjazd do Holandii.....

Wciąż jestem pełna podziwu dla Radki, jej zaparcia i pomocy w całej wyprawie.

Słowa nie oddadzą wdzięczności jaką mam za moje baby i plan, który miał lada dzień się ziścić.

Planowany od października wyjazd był wciąż wariackim założeniem, z chwili na chwilę coraz realnym.

 

Wsparcie w Małgosi, Andrzeju i Radce dawało siłę do wstania wczesnym świtem...

 

Stało się, wyjechałyśmy :)

890 km szerokich dróg, świetnej jazdy i spokoju na drodze, mimo grudniowej aury w doskonałych warunkach.

Odnoszę wrażenie, że to jakiś wyższy plan nad nami czuwał :)

Jechałyśmy w słońcu, o suchym asfalcie, przynajmniej ja- podziwiając uroki Niemiec, Czech czy Holandii.

Kraj słynący z wiatraków a ja widziałam tylko jeden :) z wrażenia zapomniałam zrobić zdjęcia.

 

Droga dłużyła się a jednocześnie zmiana otoczenia i upływający czas sygnalizował zbliżanie się do celu.

16.00 i jesteśmy :) Szybki prysznic, kolacja i jedziemy :)

 

Później tak wiele się działo, że żadne słowa nie oddadzą atmosfery naszych rozmów o psach :) Holendersko/polsko/angielsko/czeskich :)

 








 

...wspomnienia... Święta 2013... spacer i jakże inne życie-bez "nowości" i życiowych doświadczeń. Kolejne święta 2015 r i zupełnie inny plan na życie...

Brakuje mi jej (Rudej), Hati i tamtych czasów. Tamtego życia...

 





14.12.2015 to dla nas szczególna data... Pepper kończy 3 lata.

Prawie 3 lata pełne wrażeń, nadziei i radości, nerwów i chwil zwątpienia-

taka jest Pepper :)

Z czasów malutkiej zdjęcie rodzinne z siostrą :)

Pepper & Karolina








Codziennie coś się dzieje i nie zawsze jest czas by o tym oznajmić światu...

Nasze życie to czas spacerów i codziennych radości - chwile spędzone razem z futrami są sensem codzienności.

Bezinteresowność zwierząt jest czymś na co człowiek nie zasługuje...

 

 

 

Matka uczy córkę fachowego obgryzania patyków :)

 





 

Ciężko uchwycić wiatr....








26.09    Wrocław, międzynarodowa wystawa i kolejna okazja by się spotkać w psim towarzystwie, odnowić kontakty i pomiziać psie piękności :)

 








 

.... i żeby nie było idealnie :) stałam w gronie moich maluchów i tak się zagadałam,

że o mały włos przegapiłabym wejście na ring.

Nasze roztargnienie było nagrodzone 3 lokatą i brązowym medalem. 

 

&

 

Miałam też szansę i przyjemność jednocześnie widzieć moje 3 maluchy.

2 z nich debiutowały w klasie szczeniąt. Pierwsze kroki na ringu poczynione.

 

Monika z Haczim i Małgosia z Brodym, ja i moje dzieci- Brody, Haczi i Rubi :)







19.09     Bytom, krajowa wystawa kilku wybranych grup, w tym 8 czyli i nas :)

Curry/Marchewka lokata 2 i srebrny medal.

 





 

... a równo rok temu jechała do nowego domu z Tyńca nad Labem....

Radka jeszcze raz dziękuję!

Curry jest efektem tęsknoty za Rudą i Hati. Wypełniła pustkę po ich odejściu.

 

 








15.09      psy sypiają w moim łóżku - fakt. Ale czy na pewno muszę się z tego spowiadać?

Nie :)








22.08     milczałam ale czas skończyć te ciszę.

Nasza rodzina powiększyła się o małego rozbójnika -

WORK OF ART od Masumi czyli Lexi :)

Mała ma bujne życie, choć minęło ledwie kilka tygodni od czasu pojawienia się jej na świecie.

To, że ma być silka to wiadomo od dawna ale nie miałam w planie zakupu szczeniaka a wychowanie sobie swojego.

Niestety Suri i jej ostatni miot to nie był nasz szczyt marzeń więc dyskretnie rozglądałam się za nowym jazgotem do domu.

Od samego początku ten miot był wyjątkowy...

Choć obiecywałam sobie, że to już koniec etapu małych sierściuchów w domu, stało się inaczej :)

Dziękuję Wiesławie Chumeniuk i Marcie Chumeniuk hodowla "od Masumi " za maluszka :)

 

Jechałam całą noc w obie strony, by odwiedzić Szczecin i Martę.

Przywieźliśmy ją :)








1.08       zostaw dzieci same w domu.....








30.07      miewamy gości ale i sami jeździmy w gości :)

Chwila relaksu na łonie natury i odpoczynku od zgiełku miasta potrzebna jest każdemu.

Mieszkam na obrzeżach miasta, jednak i tutaj cywilizacja zagląda coraz częściej.

W lasach szukamy spokoju, ciszy i... właśnie - zapachu przyrody.

 

Zaczynam też  "dojrzewać" do porządnej aktualizacji strony.

Nasz dom zamieszkuje też pewna nobliwa dama Polka i ciut mniej rozsądna Suri - czyli...

Australian silky terrier w pełnej krasie :)





15.07      dostajemy wieści z nowych domów...

Czsami łza się w oku kręci, że te wszystkie radości nie są już naszym udziałem.

Maluchy rosną a wraz z nimi zmienia się świat.

Relacje nowych właścicieli są bardzo podobne - maluchy są szczęśliwe w nowych domach.

 

Miło dowiedzieć się jak pojętne dzieci wyszły spod naszych skrzydeł...








3.07         9 tygodni naszych maluszków, jednego jeszcze z nami.

Za nami szczepienie, nauka chodzenia na smyczy, pierwsze spacery w terenie.

 

...ale też inne tematy - 3 młode goldeny w domu... hmmmm... zabawa na całego :)

Fruwa porwany podkład, teoretyczna toaleta malucha, wszystkie ulotki też zaliczają czytanie szczeniaka. Z jednej strony sprzątanie, które wydaje się, że trwa wiecznie a z drugiej strony radość na pyszczkach maluchów ( tych 2 miesiecznych i tych 12 miesiecznych) ...  

Żywe sreberko :)

Ale jest przekochany, cudowny, całuśny, grzeczny i wyjątkowo pojętny :)

 

Czekamy tylko na Mariusza, który lada dzień odbiera Barego.





1.07    nasze dzieci w nowych domach....

Prawie wszystkie opuściły już nasze progi.

Dostajemy informacje co się dzieje, jak maluchy się adoptują w nowych warunkach.

Z jednej strony cieszę się, wiele emocji towarzyszy tym relacjom.

Maluchy bez problemu zmieniły warunki i środowisko.

 





 

Luna (Baby Cake) mieszka w domu z suczką z jednego z naszych wcześniejszych miotów,

11-letnią Luśką.







Bordy :) a to relacja po pierwszej dobie w nowym domu...

 

Pięknie spałem, wszystko zjadam, bawię się super i jestem przecudowną chodzącą radościa :)

 

Dziękujemy Małgosiu :)





28.06 mieliśmy gości - ciocia Magda była wycałować maluszka.

Ostatniego jaki jeszcze został z nami.

 








20.06        8,5 tygodnia życia maluchów i dzień pierwszych rozstań :(

Od rana w domu coś się dzieje - "nowi - starzy" ludzie zabierają nasze dzieci...

Wyprawki naszykowane, dzieci przygotowane i tylko chwila gdy odezwie się domofon zmienia nasze życie...





 

 




M&M odebrali Rubi.

 

 




Jerzy z synami odebrał Barta...


 

Małgosia zabierze Broadway'a... pół domu pustki...

 


 

Jednak kibicuję maluchom w nowych domach - wiem, że nowe miejsca to dobre domy, pełne miłości i zaangażowania...





18.06 dzień szczególny - Curry kończy 1 rok życia.

Cóż - jest inna niż reszta, stonowana ale szaleniec.

Poukładany z urodzenia psi terapeuta.

 

Radka i Ada to dzięki Wam ona jest i cieszy.

Dziękuję serdecznie!!

 

 





 

A jak impreza to i goście :)

Z bardzo daleka przyjechała moja 7 letnia psia córka Maja. Kopia mamusi - Rudej.

Patrząc na nią łzy stały mi przed oczami, wróciły wspomnienia i obrazy.

Grażynka i Hubert odwiedzili szczeniakowo a ja miałąm okazję nacieszyć się dorosłą damą.

Tak samo rudą jak matka...

 

Niesamowity dar oglądać nasze już dorosłe czy starsze dzieci w innym życiu.

Dzielić radości i sukcesy a czasem i troski życia codziennego...

 

 





 

Dzięki Curry złoto powróci :)





16.06 długa podróż do siedziby ZK i przegląd hodowlany miotu był punktem kulminacyjnym dzisiejszego dnia.

Niestety mimo wcześniejszych ustaleń komisja nie dojechała do nas więc my udaliśmy się z maluchami do nich.

Ciocia Monika uszyła dla nas piękne obroże, które są częścią wyprawki dla szczeniąt.

polecamy :)

kennel Novatica FCI

 

 





 

Powoli widmo rozstania zaczyna przybierać kształty :(

Zaczyna się robiś smutno...





14.06 długi czerwcowy dzień pełen słońca i przemyśleń...

Dzień lenistwa :)

 

Maluchy cały dzień przesypiają, moczą się w misce z wodą, szaleją, męczą pozostałą psią część domu a mnie jest już smutno.

Za tydzień o tej porze będzie znacznie ciszej...

 





 

Ale też wiem jak bardzo inni na nie czekają, odliczają dni.





13.06 czyli kolejny dzień w świecie dzieciaków.

Maluchy jeszcze przysypiają, jednak jak jest zabawa to fruwa wszystko-małe tornado demolantów biega tłumnie po domu. Niby nic ale taka zabawa prowokuje resztę do szaleństwa i zaczyna się "dom wariatów" :)

 

Ogródkowe biesiadowanie doprowadziło do wydeptania trawki i wypielenia chwastów, których nie było...

Dalii w tym roku nie będzie...

 

Jednak jak na straty nie patrzeć to: tylko kochane ząbki, kochane łapki i brzuszki zrównały z ziemią  wszystko wokół  - do wybaczenia :)

 

Kolejna "złota zasada" - są szczeniaki to pilnuj swoich rzeczy!

Mój telefon ma nowe opakowanie, folię na ekranie... dlaczego? Cóż... kochane ząbki :)





9.06 dziś dzień szaleństwa - internetowego :) dostaliśmy efekt sobotniej pracy Ewy i Ani.

Więcej w odpowiednim dziele :)





7.06 dzień pełen nowości!

Od rana babcie-Ania i Ewa dwoiły się i troiły ustawiając maluchy w pozycjach najbardziej wystawowych a maluszki korzystając z okazji wcinały jogurty i indyka :)

Efekty sesji zdjęciowej będą zamieszczone w szczeniakowie ale to później...

 

Kąpiele słoneczne skutecznie wykończyły dzieci i dziś pół dnia śpią.

 

Kolejna wizyta nowej rodziny i kolejne decyzje- fajnie jest zobaczyć błysk w oku nowego właściciela i drżące dłonie tulące malucha.

Maluchy nieustannie robią makijaż ślinowy każdej nowej osobie- super zabawa :)

 

Choć dzisiejsza noc była wyjątkowo krótka, a szczeniaki rosną w każdej chwili jak szalone, szkoda każdego straconego czasu bez nich.

 

Ten miot był wyjątkowo wyczekiwany, dzieci wyjątkowo upragnione a chwila rozstania nadciąga nieubłaganie.

 

Nagroda dla mnie za upór, wolę walki i własne przekonania-życie jest cudowne! :)

 

A najlepsze są sms wieczorową porą - wsparcie od osób dla mnie bliskich.

Życie płata figle, Kochani  M&M, nigdy nie wiemy co będzie jutro i co przyniesie los - cieszę się,

że nasze drogi połączył przypadek :)





4.06 dzień wolny i dzień pełen wrażeń.

Do południa nasze starsze towarzystwo było na bardzo długim spacerze.

Było kąpanie, łąki i las. Był też dzik-na szczęście to on uciekał a nie my.

Ale tak to jest jak się wchodzi komuś do domu bez pukania :)

 

Psy mega szczęśliwe, ale i my tym spacerem zmęczeni jesteśmy mile zaskoczeni czystością rzeczki Ślęzy i wielkiej Odry.

 

Moja kochana Chili :)





 

i diablątko Curry :)





 

Po południu maluszki ugniatały trawę na ogródku- sprawdzały jak rosną kwiaty, jak się plewi-słowem-dzień leniuchowania :)

Wszystko uwiecznione na zdjęciach :)

 

W naszym domu wciąż mamy nowych gości-każdy chce zobaczyć nasze urwisy :)





3.06 maluchy zaszczepione i oznakowane.

Zostaje tylko umówić spotkanie ze Związkiem Kynologicznym na przegląd  miotu-czyli inspekcja w naszym domu, sprawdzenie warunków w jakich mieszkają nasze psy, jak odchowane są maluszki i oczekiwanie na metryki.

Niby nic a jednak kolejne przeżycia w malutkim świecie pluszaków :)





1.06 dzień dziecka. Dla nas też :)

Maluchy dostały nowe zabawki i pierwszą porcję nowego, stałego jedzenia.

 

Za nami odrobaczenia.  Obyło się bez niespodzianek :)

 

W galerii szczeniakowej nowe zdjęcia ze spacerku-pierwszego wyjścia maluchów na trawę...

 





26.05 Dzień Matki...  Wyjątkowy dzień nie tylko dla mojej psiej matki ale i dla mnie.

Radość patrzenia jak rosną nasze dzieci, cud natury jaki mam okazję tulić jest unikatowy.

Chwile, których nie można kupić.

 

Dzieci radośnie biegają, poznają zabawki jednak największym wzięciem cieszą się wszystkie buty...

 

Do menu wprowadziliśmy nowe dania- maluchy nie grymaszą i zjadają wszystko do czystej miski.

 

Pierwsze zabiegi weterynarynaryjne wykonane-założyliśmy książeczki zdrowia :)

 

A dziś czekamy na nowe twarze, mamy znów gości :)





24.05 weekend za nami...

Mieliśmy gości, którzy tak jak i ja są zauroczeni misiami :)

 

Maluchy dużo śpią, pięknie jedzą stałe posiłki, uczą się dobrych manier :)

 

Działo się... Ciocia Curry wprowadziła zamieszanie a małe tornado blondasów przez chwilę zawładnęło jej sercem. Czy 1 miesiąc czy 11 miesięcy rozumek ten sam :)

 

Dzieciaki obejrzały nowy sprzęt (odkurzacz), obgryzły rurki i uznały, że nadaje się do użytku.

 

Maluchy poznają świat przez dotyk, zapach i ząbki :)

Nie ma niczego, czego nie spróbowały.